Afro Kolektyw – bo mają seksapil!
marzec 1, 2009
O jejku! Afrokolektyw! Aaa! Oni są świetni i cudowni. Wspaniali oraz doskonali. A ten Afrojax i jego rymy i szlachetne „r”. Mógłby być Francuzem! Mówię Ci – mega gigant. I podobno jest nieślubnym dzieckiem Franka Sinatry. Tak mi mówiła Zocha, która usłyszała gdzieś o tym. Nie, nie wiem gdzie. Może przeczytała na Pudelku? To możliwe przecież. Wszak cały zespół dostał już zaproszenie do „Tańca z gwiazdami” oraz „Celebrity Deathmatch”. Nie, nie ściemniam.
Radzą sobie. A takie przecież mają problemy. Nie słyszałaś? Śpiewali o nich na tym koncercie. Jeden z nich jest „Tatą dilera” inny ma problemy, bo jego trener, bodaj, Szewczyk jest dość mocno obrzydliwy. No i widać było, że Afrojax ma deficyt szlafroków. No cóż, niestety nagi nie występował. Nie wiem, czy chcesz wiedzieć, ale zamiast podomki była koszulka Eminema oraz wypchany biustonosz. No i czapka z pomponem gubiona i odnajdywana. Nie ściemniam! Zrobiona na drutach chyba. Z oprzyrządowania znalazł się jeszcze gumowy penis. Tak, zgadzam się. Mmmm…
Na szczęście nikt nie umarł zadeptany na śmierć, a zespół grał dalej. Niestety nie wszyscy umiom się bawić. Wyobraź sobie, że część osób krzyczała brzydkie słowo na „wu”. No takie wypieprzać tylko gorzej. Podobno to taka zabawa. Ja nie wiem, ale chłopaki chyba tego nie słyszeli. A jakby usłyszeli i sobie poszli? No ja nie wiem, ja bym się obraziła. A oni zamiast się obrazić to przepraszali. I to jeszcze dwukrotnie!
Następnie był jakiś dziwny song, lecz jaki? Tego nikt nie wiedział. Ale najfajniej było jak zagrali piosenkę o informatyku. No wiesz, tą fajną co myślałam nawet, że kiedyś w ESCE puszczą, ale jeszcze nie trafiłam. Zresztą podsłuchałam kolesia, który mówił, że znalazł na Internecie ich płytę i że ją nawet posłuchał przed koncertem i mówił, znaczy po koncercie, że dużo grali właśnie z tej nowej płyty. Nie, ja nie słyszałam. Jak to po co? Poszłam, bo zespół jest świetny! Są tacy przystojni. Ale trochę się martwię, bo byłam ostatnio na ich maj spejsie i tam była apel „pomocy!”. Podobno Afrojax musi iść na operacją penisa. No coś Ty, głupia? Pomniejszania! Ha! Wiedziałam. Nie wiem, ale następnym razem pójdziemy razem i mejbi bejbi uśmiechnie się do nas szczęście. Znaczy wokalista. To ci pa!
A! Bo był jakiś support, ale przyszłam zbyt późno, bo się zasiedziałam w WuZecie licząc, że Afro wcześniej tam przyjdzie, ale się nie udało. Więc nie wiem co i czy grali. Może innym razem.
Afro Kolektyw - 1 marca 2009 – Droga do Mekki – Wrocław